
Ewolucja wynalazł sen REMtę służbę snów, aby dać nam bezpieczny sposób na przekształcenie możliwego w rzeczywiste. Nocne sny rozjaśniają nasze życie. Codzienne sny je komplikują, ładują akumulatorem strachu i pragnień, wstrząsają pilnością naszej śmiertelności i żarem naszej żądzy życia. Marzyć to odważyć się przemierzyć wzburzony ocean pomiędzy tym, co jest, a tym, co może być, na zrujnowanej tratwie determinacji i szczęścia. Ceną, jaką płacimy za marzenia, jest możliwość utonięcia; Ceną, jaką płacimy za brak marzeń, jest pewność, że będziemy płynąć przez życie w odrętwieniu autopilota, śródlądowi w obliczu naszego czasu, miejsca i kultury. Zatem śniący jest jedyną osobą w pełni przebudzoną do życia – tej jasnej technologii możliwego, którą wszechświat wynalazł, aby zwyciężyć nad prawdopodobnym pośród zimnej surowości wiecznej nocy.
Ale jeszcze trudniejsze od osiągnięcia tego, o czym marzysz, może być wiedza o tym, o czym marzysz, połączenie swojej wyobraźni i pragnień na tyle, aby zaufać, że Twoje marzenia są Twoimi własnymi – a nie marzeniami Twoich rodziców z drugiej ręki, nie kostiumami osiągnięć Twoich bohaterów, ani szablonami sukcesu Twojej kultury. „Nikt nie może nabyć dla drugiego – ani jeden” – Walt Whitman liczył się z tym, jak mieć swoje życie„ani jeden nie może rosnąć dla drugiego, ani jeden”, podczas gdy dwieście mil na północ Thoreau był biorąc pod uwagę naturę sukcesupodsumowując: „Jeśli dzień i noc są takie, że witacie je z radością, a życie wydziela zapach niczym kwiaty i zioła pachnące, jest bardziej elastyczne, bardziej gwiaździste, bardziej nieśmiertelne — to jest wasz sukces”.
Są niczym innym jak patronami ludzkiego ducha, tymi, którzy chronią nasze marzenia przed fałszywymi bogami sukcesu.

Arundhati Roy jest jednym z takich współczesnych patronów. Pół życia, zanim w swoich znakomitych wspomnieniach podjęła skomplikowaną kwestię sukcesu Matka Maria przychodzi do mnie (biblioteka publiczna) — co oznacza i jak wygląda sukces w najgłębszym sensie, jak jego płytkie wskaźniki mogą zmienić człowieka w „zimną srebrną figurkę o zimnym, srebrnym sercu”, dlaczego „zaprzyjaźnianie się z porażką” jest „całkiem przeciwieństwem zaakceptowania jej” i dlaczego warto dążyć do tak zwanej porażki — Roy uchwyciła sedno naszego zamieszania na temat prawdziwych mierników naszego życia we fragmencie swojej książki z 1999 roku Koszt życia (biblioteka publiczna).
Wspomina rozmowę ze starą przyjaciółką po dezorientującym sukcesie jej powieści Bóg małych rzeczyRoy czuje się duszona sugestią, że „trajektoria szczęścia danej osoby… osiągnęła swój szczyt, ponieważ przypadkowo natknęła się ona na «sukces»” – koncepcja ta „opiera się na pozbawionym wyobraźni przekonaniu, że bogactwo i sława są obowiązkowym przedmiotem marzeń każdego człowieka”. Mówi swojej przyjaciółce:
Za długo mieszkałeś w Nowym Jorku… Są inne światy. Inne rodzaje snów. Marzenia, w których możliwa jest porażka. Honorowy. Czasem nawet warto o to zabiegać. Światy, w których uznanie nie jest jedynym barometrem błyskotliwości i wartości ludzkiej.
Ludzie, którzy odnoszą mniejsze sukcesy „w najbardziej wulgarnym znaczeniu tego słowa”, zauważa, często są bardziej spełnieni – jak jej ukochany wujek, który został jednym z pierwszych indyjskich uczonych z Rodos dzięki pracy nad mitologią grecką i rzymską, ale zdecydował się porzucić karierę akademicką, aby wraz z matką założyć fabrykę marynat, dżemów i proszku curry i budować w piwnicy modele samolotów z balsy.

Kiedy przyjaciółka Roy zgadza się z jej argumentem, marszcząc brwi i wyrażając lekką irytację, ona poświęca chwilę na destylację swoich myśli, a następnie zapisuje je na papierowej serwetce, aby przyjaciółka mogła ją trzymać, formułując z tym rzadkim i radosnym połączeniem pasji i rygorystyczności, co naprawdę oznacza sukces:
Kochać. Być kochanym. Aby nigdy nie zapomnieć o własnej znikomości. Aby nigdy nie przyzwyczaić się do niewypowiedzianej przemocy i wulgarnej różnorodności życia wokół ciebie. Szukać radości w najsmutniejszych miejscach. Aby podążać za pięknem do jego legowiska. Nigdy nie upraszczać tego, co skomplikowane, ani nie komplikować tego, co proste. Szanować siłę, nigdy władzę. Przede wszystkim oglądać. Aby spróbować i zrozumieć. Aby nigdy nie odwracać wzroku. I nigdy, nigdy nie zapomnieć.
Para z Henrym Millerem miarą dobrze przeżytego życiaa następnie ponownie odwiedź Johna Quincy Adamsa syndrom oszusta i prawdziwa miara sukcesu.
