Historia jednego z najwspanialszych wierszy, jakie kiedykolwiek napisano – Marginalista

Historia jednego z najwspanialszych wierszy, jakie kiedykolwiek napisano – Marginalista
Historia jednego z najwspanialszych wierszy, jakie kiedykolwiek napisano – Marginalista

Sztuka przegrywania i sztuka przywoływania miłości: historia jednego z najwspanialszych wierszy, jakie kiedykolwiek napisano

Nie stawiałbyś na to, że wątła, sławna poetka wykłada na Harvardzie jako profesor wizytujący i sekretarka sportowa w rezydencji kampusowej o połowę młodsza. Ale każda wielka miłość istnieje wbrew prawdopodobieństwunależy do tego obszaru wszechświata, w którym najdzikszy zakład może być zwycięskim zakładem.

Kiedy poznała Alice Methfessel, Elżbieta Biskup była laureatką nagrody poety Stanów Zjednoczonych, zdobyła National Book Award i nagrodę Pulitzera, większą część swojej młodości spędziła w samotności i większą część swojego średniego wieku spędzoną w Ameryce Południowej z kobietą, którą kochała przez siedemnaście lat, a która trzy lata wcześniej odebrała sobie życie.

Ponad swoimi stacjami, pomimo różnicy wieku, ponad otchłanią możliwości pomiędzy parametrami przyzwolenia swojej epoki, Elizabeth i Alice zakochały się głęboko i trwale w miłości – miłości, która rozkwitła na stronach zachwycającej biografii Megan Marshall Elizabeth Bishop: Cud na śniadanie (biblioteka publiczna).

Wkrótce każdy dzień zaczynali rytualnym refrenem: „Dzień dobry, kocham cię”. „Błękitny błękit” oczu Alicji stał się niebem nowego świata, mieniącego się nowym życiem. Wiosną napisano więcej wierszy niż przez dekadę. Pływali razem na Galapagos, podziwiając ekstrawagancja flamingówi na Wyspach Greckich, podziwiając maki i ich tysiące odcieni czerwieni. Ilekroć rozdzielało ich wędrowne życie Elizabeth jako poetki publicznej, przesyłała Alicji „miłość – pełne domów, kościołów, lotnisk pełnych” i nosiła jej fotografię w kieszeni na piersi. Zrewidowała swoją wolę pozostawienia Alicji wszystkiego oprócz książek.

Elżbieta Biskup

Po pięciu latach spędzonych razem – latach niezwykłej żywotności twórczej poety, ale także latach zaciekłej walki z alkoholem – Alicja, wyczerpana coraz bardziej niekontrolowanym piciem Elżbiety, aż do załamania, poznała młodego mężczyznę, który wkrótce się oświadczył.

„Chcę, żebyś była szczęśliwa, dobra i kochana” – Elżbieta powiedziała jej wzruszająco, przypominając, że najgłębszą miarą miłości jest pragnienie jak najlepszego życia dla drugiej osoby. Ale miała złamane serce.

Poradziła sobie tak jak wszyscy artyści.

To, co zaczęło się głównie prozą, przerodziło się w siedemnaście szkiców i kilka tytułów później – „Jak stracić rzeczy”, „Dar utraty rzeczy”, „Sztuka utraty rzeczy” – jeden z najwspanialszych wierszy, jakie kiedykolwiek napisano:

JEDNA SZTUKA
przez Elżbietę Biskup

Sztuka przegrywania nie jest trudna do opanowania;
tak wiele rzeczy wydaje się wypełnionych intencją
zagubić się, aby ich strata nie była katastrofą.

Każdego dnia coś tracisz. Zaakceptuj zdenerwowanie
zgubionych kluczy do drzwi, źle spędzona godzina.
Sztuka przegrywania nie jest trudna do opanowania.

Następnie ćwicz przegrywanie dalej i przegrywanie szybciej:
miejsca i nazwy, i gdzie to miałeś na myśli
podróżować. Żadne z nich nie przyniesie katastrofy.

Zgubiłem zegarek mojej mamy. I spójrz! mój ostatni, lub
przedostatni z trzech ukochanych domów poszedł.
Sztuka przegrywania nie jest trudna do opanowania.

Straciłem dwa miasta, piękne. I, szerszy,
niektóre krainy, które posiadałem, dwie rzeki, kontynent.
Tęsknię za nimi, ale to nie była tragedia.

—Nawet stracić ciebie (żartujący głos, gest
kocham) Nie kłamałbym. To oczywiste
Sztuka przegrywania nie jest zbyt trudna do opanowania
choć może to wyglądać (Pisać to!) jak katastrofa.

Kiedy dowiedziała się, że Alicja zdecydowała się przyjąć propozycję, Elżbieta była zdruzgotana. Obnażając bezradną wrażliwość miłości, której nie może dotknąć ani duma, ani uprzedzenie, napisała do niej:

NAPRAWDĘ chcę, żebyś była wolna, kochanie – to nigdy nie sprawi, że przestanę cię kochać… Zawsze możesz mnie mieć z powrotem, jeśli kiedykolwiek będziesz mnie chciał… naprawdę.

A potem wysłała jej wiersz.

Elizabeth Bishop (archiwa i zbiory specjalne, biblioteki Vassar College)

Nikt nie wie, co przywołało Alicję do powrotu – wiersz, sposób, w jaki mocno skręcona kostka sygnalizowała kruchość Elżbiety i sprawiała, że ​​Alicja wzdrygała się na myśl o jej utracie, czy po prostu niewytłumaczalne przyciąganie grawitacyjne miłości, które wymyka się, zawsze wymyka się teorii.

„Lubię być z tobą bardziej niż z kimkolwiek innym na świecie” – napisała tego lata Alice do Elizabeth.

Pozostali razem aż do chwili, gdy śmierć ich rozłączyła – pewnego okropnego październikowego wieczoru tętniak mózgu opuścił ciało Elizabeth, a Alice znalazła je na podłodze w ich sypialni.

Wiele lat wcześniej, w swoim najbardziej intymnym wierszu, którego nigdy nie opublikowała, Elżbieta wyglądała na śmiertelnie okropną tylko za to, że rozłączyła ją z Alicją:

PIOSENKA ŚNIADANIOWA
przez Elżbietę Biskup

Moja miłości, moja zbawienna łaska,
twoje oczy są okropnie niebieskie.
Całuję twoją śmieszną twarz,
Twoje usta o smaku kawy.
Ostatniej nocy spałem z tobą.
Dziś tak Cię kocham
jak zniosę wyjazd
(jak tylko będę musiał, wiem)
do łóżka z brzydką śmiercią
w tym zimnym, brudnym miejscu
spać tam bez ciebie,
bez łatwego oddechu
i całonocne, sięgające kończyn ciepło
Przyzwyczaiłem się?
— Nikt nie chce umierać;
powiedz mi, że to kłamstwo!
Ale nie, wiem, że to prawda.
To po prostu częsty przypadek;
nic nie można zrobić.
Moja miłości, moja zbawienna łaska,
twoje oczy są okropnie niebieskie
wczesny i natychmiastowy niebieski.

Wewnątrz tragedii triumf: to wystarczający cud znaleźć kolor niebieski.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x