
Science fiction nie jest monolitem. Tak naprawdę istnieją dwa główne podgatunki dzielące sci-fi – twarde sci-fi i spekulatywne (lub miękkie) sci-fi – i w większości przypadków granica między nimi jest całkiem jasna.
Twarde science fiction opiera się na naukowej dokładności i logice; może zawierać technologię i naukę, których jeszcze nie mamy, ale to wszystko, co może istnieć w naszym obecnym rozumieniu. Tymczasem spekulatywne science fiction gra trochę ostro i szybko ze znanymi zasadami wszechświata, aby opowiadać ekscytujące i fantastyczne historie. To dwa niezachwiane filary, które prawie nigdy się nie spotykają.
Kontynuacja artykułu poniżej
Sposób, w jaki tego dokonano, jest naprawdę imponujący, ale najbardziej uderzające jest to, że film w ogóle nie podąża tą linią, znacznie bardziej zbliżając się do spekulatywnego science fiction. Jak powieść balansuje na krawędzi noża podgatunku i dlaczego film tego nie robi? Spójrzmy.
Kosmiczni czarodzieje kontra fizyka
Kiedy większość ludzi myśli o science fiction, ma na myśli spekulatywne science fiction. To science fiction, w której pojawiają się rzeczy, które nie są w pełni oparte na nauce, jaką znamy. Pewnego dnia chlebem powszednim tego podgatunku będzie zmyślona nauka mógł będzie, ale na pewno nie teraz.
Terminy takie jak odwrócenie polaryzacji, unobtanium, przyprawa, kryształy dilitu, Moc, naquadah i inne wymówki, które autorzy tworzą, aby pomóc ludzkości badać lub niszczyć kosmos. Spekulatywne science fiction, często umiejscowione w odległej przyszłości lub w zupełnie innych wszechświatach, tworzy w zasadzie nowy świat.
Obcy są często kluczowym aspektem fikcji spekulatywnej, obok takich rzeczy, jak podróże szybsze od światła i wszystko, co wiąże się z laserami, które działają pew-pew-pew. Istnieją oczywiście różne poziomy fikcji spekulatywnej, takie jak „Gwiezdne Wojny” na granicy fantastyki i coś w rodzaju „Star Trek” przedstawiające rzeczy mniej mistyczne… przynajmniej na pozór.
Z drugiej strony, twarda fantastyka naukowa jest naprawdę zakorzeniona w nauce. Zbudowana w oparciu o nasze obecne rozumienie wszechświata oraz możliwości naukowe, materiały i wiedzę, jaką mamy obecnie, ta fantastyka naukowa zastanawia się, jaka będzie przyszłość bez tych wszystkich wymyślonych rzeczy.
Zazwyczaj akcja rozgrywa się w stosunkowo niedalekiej przyszłości i jest ograniczona tak nieznośnymi rzeczami, jak teoria względności, grawitacja, nieobliczalny ogrom przestrzeni i ograniczenia naszego obecnego rozumienia nauki, twarde science fiction jest znacznie bardziej ograniczone niemal pod każdym względem.
W przypadku twardego science fiction kosmici albo nie są obecni, albo nawiązują pierwszy kontakt, eksploracja kosmosu nie istnieje lub ogranicza się do ograniczonego zakątka naszego Układu Słonecznego i zdecydowanie brakuje ławek, ławek. Pomyśl o „Przestrzeni”, „Problemie trzech ciał”, „Spotkaniu z Ramą”, „Księżycu”, „Przybyciu” lub nawet „Marsjanie” Weira. Są to historie zakorzenione w „rzeczywistości”, z science fiction wywodzącą się z aktualnego zrozumienia naukowego, a nie wyobraźni naszych pisarzy.
Wszyscy kupują
„Projekt Zdrowaś Maryjo” doskonale rozumie oba te gatunki. Weir to autor, który zasłynął w twardej fantastyce science fiction, a „Marsjanin” był zapowiadany już przez sam fakt, że starał się być naukowo dokładną historią o tym, jak ktoś może przetrwać na Marsie.
Jednak dzięki PHM został odciągnięty od spekulatywnego science fiction w niesamowicie intrygujący sposób. W całej powieści przeplata szczegółowe fakty naukowe ze spekulatywną fantastyką naukową, wspomaganą przez błyskotliwą strukturę, która przenosi nas pomiędzy spekulatywną akcją doktora Rylanda Grace’a próbującego wraz ze swoim przyjacielem z kosmosu Rocky’m zbadać astrofag na odległej gwieździe, a dosłownie ugruntowaną historią światowych prób uruchomienia Projektu Zdrowaś Maryjo i ocalenia Układu Słonecznego.
Taka struktura nie tylko pozwala Weirowi fantastycznie oddać prawdziwy zwrot akcji powieści, ale także oznacza, że na początku książki, gdy Rocky nie jest obecny, książkę czyta się jak twardą fantastykę naukową. Następnie, gdy nawiązany zostanie kontakt, powieść zaczyna łączyć twarde science fiction ze światem spekulatywnej fikcji, gdy Rocky i Grace zostają przyjaciółmi, a spekulacyjna technologia Rocky’ego zmienia sposób, w jaki wszystko działa.
Mimo to, nawet gdy Weir kieruje fabułę dalej w stronę spekulatywnego science fiction, retrospekcje i jego zdecydowane odkrywanie Rocky’ego nie tylko jako postaci, ale jako okazu naukowego, utrzymują przez cały czas ten twardy klimat science fiction. Nawet astrofag, głupek science fiction o imponujących proporcjach, sprawia wrażenie fundamentalnie naukowego. Całe istnienie Rocky’ego zostało szczegółowo wyjaśnione na poziomie biologicznym, nawet jeśli jest zmyślone.
Nie ma lepszej ilustracji równowagi między pozorami a faktem naukowym niż skupienie się PHM na wypróżnieniach Rocky’ego. Cóż, nie tylko wypróżnienia, ale cały proces trawienia. Weir nie tylko stara się, aby Grace zainteresowała się biologią Rocky’ego, ale także wplata to w fabułę.
Grace wyraźnie prosi, aby popatrzeć, jak Rocky je, co ostatecznie prowadzi do tego, że widzi Rocky’ego robiącego swoją wersję kupy. Wszystko zostało jednak wyjaśnione naukowo, co oznacza, że ten fantastyczny gatunek obcy również wydaje się bardzo realny. Zamiast przymknąć oko na twardą naukę o tym, jak obce ciało może funkcjonować, aby opowiedzieć bardziej pomysłową historię, Weir łączy tę twardą naukę z samą historią, pozwalając na obce życie, które wydaje się bardzo spekulatywne, ale funkcjonuje w naszym rozumieniu.
To ciągłe wzmacnianie faktów naukowych kryjących się za science fiction ma miejsce w całej książce, a nie tylko wokół procesu trawienia i wydalania pożywienia. Weir osiąga niesamowitą równowagę, którą czyta się jak twarde science fiction, ale ma wszystkie wspanialsze aspekty i emocjonalną siłę fikcji spekulatywnej.
Serce sprawy
Ta delikatna równowaga, która utrzymuje się przez całą powieść „Projekt Zdrowaś Maryjo”, została prawie całkowicie usunięta z filmu opartego na tej książce. Akcja filmu rozgrywa się w znacznie bardziej spekulatywnym obszarze science fiction, tu i ówdzie lekko opierając się na twardej science fiction, ale prawie całkowicie pozbawiona jest technicznej i naukowej pożywki, której pełno jest w książce.
Astrofag staje się znacznie bardziej podobny do czegoś w rodzaju dilitu w filmie, a film prawie unika wyjaśniania Rocky’emu jakichkolwiek biologicznych lub fizjologicznych aspektów, zamieniając go wyłącznie w czarującego obcego kumpla, częściej spotykanego w miękkich science fiction.
Co naprawdę zadziwia! Zdumieć! Niesamowity! jest to, że reżyserzy Phil Lord i Chris Miller oraz scenarzysta Drew Goddard zrozumieli, że to właściwa droga do zrobienia filmu. Próba przedstawienia tego filmu jako prawdziwie twardej fantastyki naukowej rozminęłaby się z istotą książki, która – pomimo jej ekstrawaganckiej długości, jak na naukę – tak naprawdę opowiada o odwadze, przyjaźni i poświęceniu.
Twórcy filmu to zrozumieli, wyciągając wątki tematyczne z opowieści i odrzucając większość twardych aspektów science-fiction. Film, ograniczony czasem i koniecznością pełnienia bardziej funkcji rozrywkowej, nie potrzebował trudniejszych aspektów, w których delektowała się książka.
Różne podejścia do tej samej historii science fiction świadczą o tym, że choć twarda i miękka fantastyka naukowa może opowiadać historie na różne sposoby, to, co stanowi sedno tych historii, jest zwykle bardzo podobne. Science fiction jest odzwierciedleniem nas samych, opowiadających historie, które mogą być pełne dziwnej technologii i obcych istot, ale dzięki temu są tym bardziej ludzkie.
Dwoistość Projektu Zdrowaś Maryjo w nowatorskiej formie i zupełnie odmienne podejście do filmu pokazuje prawdziwy rdzeń science-fiction i pozwala nam lepiej zrozumieć, dlaczego ten gatunek jest tak niesamowity.