Samin Nosrat o faustowskim targu osiągnięć i prostej istocie dobrego życia – margines

- Kultura - 8 lutego, 2026
Samin Nosrat o faustowskim targu osiągnięć i prostej istocie dobrego życia – margines
Samin Nosrat o faustowskim targu osiągnięć i prostej istocie dobrego życia – margines

Błogosławieństwo wypalenia: Samin Nosrat o faustowskim targu osiągnięć i prostej istocie dobrego życia

Żyjemy w epoce dwubiegunowej – z jednej strony spragniony winy palec anulowania kultury i upolitycznionego odmienności; z drugiej strony gorliwość w wyznaczaniu ludzi, prawdziwych istot ludzkich, żyjących w prawdziwym ludzkim życiu, tak jak oczekiwali świeccy święci, którzy mieli dawać nam nieustanne pocieszenie, inspirację i zachętę. Obydwa są klatkami, które odczłowieczają zamkniętych, negując mozaikową odmienność ich osobowości, złożoność ich ludzkiego doświadczenia. Przez cały czas nasz kulturowy mit sukcesu obdziera życie pełne radości z krucyfiksu osiągnięć.

Ze wszystkich chorób wymagających naszej ciągłej czujności i odwagi te trzy – ambicja, wina i uwielbienie – zagrażają współczesnemu życiu bardziej zgubnie i subtelnie, niż wszystkie pozostałe razem wzięte.

Nie słyszałem, żeby nikt tak szczerze i bezbronnie nie wypowiadał się na temat ich wzajemnych powiązań niż szef kuchni i autor Samina Nosrata w jej wkładzie w Yo-Yo i przyjaciele: rozmowa o kreatywnym życiu.

Samina Nosrata

„Kto służy najlepiej, nie zawsze rozumie” napisał laureat Nagrody Nobla, polski poeta Czesław Miłosz. Swoim oceanicznym śmiechem i słoneczną żywotnością Samin od dwudziestu lat serwuje coś więcej niż tylko jedzenie — dla milionów stała się wzorem sprzeciwu sumienia wobec wojny cynizmu niszczącej współczesnego ducha. Przeżyła także walkę, tę dziwność bycia postrzeganą jako „przynosząca radość”, od której oczekuje się, że odegra tę rolę, brodząc przez gęstą wewnętrzną ciemność, napięcie między chęcią służenia, a potrzebą wolności, aby stawić czoła smutkowi na własnych warunkach – nie performatywnego cierpienia i konkurencyjnej traumy nagradzanych w naszych czasach, ale tego najbardziej wewnętrznego, prywatnego i podziemnego nurtu bólu duszy, który wymaga od nas wszystkiego i niczego nie pokazuje.

Próbując znaleźć sposób, aby „być prawdomównym i autentycznym, a także dzielić się dobrem”, Samin zaczęła zastanawiać się, w jaki sposób stała się taka, jaka jest:

Myślę, że ma to wiele wspólnego z faktem, że od samego początku w moim życiu było tyle smutku, żalu i straty. Musiałem aktywnie zorientować się, niemal jak mechanizm przetrwania, w kierunku dobra i radości, miłości i przyjaźni, natury i piękna, żeby tylko się to udało. I to właśnie chcę puścić w świat.

Karta z Almanach ptaków: 100 wróżb na niepewne dnidostępny również jako samodzielny wydruk I karty papiernicze.

A jednak znalazła się w pustce radości, zdziwiona, jak to było możliwe, biorąc pod uwagę, jak ciężko pracowała w swoim życiu:

Stało się tak, że spędziłem życie w dążeniu do doskonałości, z błędnym (prawdopodobnie podświadomym) przekonaniem, że jeśli osiągnę właściwą kombinację rzeczy, poczuję się dobrze, poczuję się szczęśliwy, a moi rodzice w końcu będą ze mnie dumni. A potem jakimś cudem udało mi się osiągnąć wszystko, co sobie zaplanowałem – a nawet więcej – i wyssało to ze mnie życie… Poczułem w środku pustkę – zrobiłem to wszystko, dotrzymałem swojej części umowy i nie zadziałało. A teraz co…

Musiałem po prostu tam siedzieć i odczuwać ten ból.

Wypalenie zawodowe jest częste naszym najlepszym katalizatorem transformacji. Ale w przypadku Samin ten ból zderzył się z innym, potężniejszym i bardziej pierwotnym, aż oba odbiły się odkryciem, które zmieniło jej życie. Gdy tak kucała w ciemnościach wypalenia zawodowego, jej ojciec doznał urazu mózgu. Kiedy leżał umierający, odbyli trudne rozmowy, z którymi nigdy wcześniej nie mieli do czynienia. Ona zastanawia się:

Bardziej niż cokolwiek innego, patrzenie, jak umiera w ten sposób, naprawdę postawiło mnie twarzą w twarz z moją własną śmiertelnością i dało mi poczucie takiej jasności, że czas jest tak cenny i że sposób, w jaki patrzyłem na życie… „Jeśli teraz będzie mi dobrze i teraz będę ciężko pracować, pewnego dnia wszystko będzie dobrze, pewnego dnia będę szczęśliwy, pewnego dnia będę się radować, pewnego dnia to spieniężę”. I zdałem sobie sprawę, o nie, nie, nie – nie da się tego spieniężyć: musisz je wydać na bieżąco.

Powtarzam palącą obserwację Annie Dillard „To, jak spędzamy dni, jest oczywiście tym, w jaki sposób spędzamy życie” dodaje:

To naprawdę przywróciło mi poczucie, że każdy dzień jest moim życiem… Wszystkie drobne wybory, których dokonuję – właśnie to robię. I muszę mieć radość… I właściwie wszystkie nudne i służebne części mojego życia są takie, w których, jeśli tylko wprowadzę kilka drobnych zmian, mogę mieć dobre życie.

Połącz ten fragment Yo-Yo i przyjaciele — w którym znalazło się pięć innych rozmów na temat twórczego życia (w tym jedna ze mną) — z pionierskim psychologiem Carlem R. Rogersem na trzy elementy dobrego życiaa następnie ponownie odwiedź wspaniałe dzieło Mario Benedettiego „Obrona radości”.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x